Szukaj
Opcje wyszukiwania

Szukaj na forum

Szukaj na Tibia.com

Era Chaosu

Uman ze smutkiem patrzył na zniszczenia jakich dokonała jego zła połowa dziełu, które z takim trudem wraz z Fardosem stworzył. Czuł, że tym razem Zathroth naprawdę przesadził. W akcie desperacji zwrócił się do Fardosa po radę. Wspólnie zdecydowali, że najlepszym rozwiązaniem będzie zerwanie, raz na zawsze, połączenia pomiędzy Umanem i Zathrothem. Przystąpili zatem do działania z dużym zapałem, odnosząc wkrótce oczekiwane sukcesy. Jednakże, im bardziej słabe było spoiwo łączące dwóch bogów, tym Uman czuł się słabszy. Zrozumiał więc, iż Zathroth nie może zostać rozłączony, bez zagrożenia egzystencji Umana. W końcu pomysł został porzucony. Uman musiał pogodzić się z faktem, że połączenie nie może zostać przerwane, a on i Zathroth na wieczność pozostaną spleceni wspólnym życiem i przeznaczeniem.

Jednakże, działania Umana i Fardosa nie pozostały bez żadnych konsekwencji. W procesie próby rozdzielenia dwóch bogów, powstała pewna luka. Mała przestrzeń rosła i dojrzewała, aż ostatecznie przybrała postać nowej istoty. Był to czas narodzin Kiroka Złego. W związku z daleko różniącymi się charakterami swych przodków, nowy bóg posiadał pokrętną, a nawet jak mawiają niektórzy – schizofreniczną naturę. Po Umanie odziedziczył kreatywny oraz dociekliwy umysł, z tego powodu stał się później patronem wszystkich tych, którzy podążali ścieżką nauki i umysłu. Jednakże, tak naprawdę zasłynął ze swego oryginalnego poczucia humoru. Kochał wręcz psoty i różnego rodzaju figle, co dało mu w przyszłości rzesze fanów w postaci klaunów, bardów czy innych ekscentrycznych ludzi.

Kiedy Fardos i Uman ciężko pracowali nad swym zaklęciem, poddani Zathrotha rozpoczęli niszczyć bez chwili wytchnienia wszystko to, co do tej pory zostało stworzone. Wydawało się, że cały świat skazany jest na zagładę. Jednakże, znalazło się kilku mniej ważnych bogów, którzy nie mogli bezczynnie przyglądać się jak ich ukochana Tibia jest niszczona. Zdecydowali położyć kres wściekłej hordzie Zathrotha. Bastesh – Pani Mórz, stworzyła ogromne, tajemnicze, a także eleganckie i niebezpieczne istoty, które rozmnożyły się po całym oceanie, zapewniając mu ochronę przed krwiożerczymi zastępami Zathortha. Pomimo tego, to wciąż było za mało, aby pomóc swym kuzynom, którzy przecież żyli na lądzie. Ze wszystkich istot, które stworzyła tylko zwinne i jadowite węże były zdolne do życia na suchej ziemi. Dlatego też, Crunor i Nornur, również poczęli tworzyć kreatury do walki przeciwko Brogowi i Zathrothowi: Crunor – Pan Drzew, dał życie wilkom, podczas kiedy Nornur wyposażył swe ukochane pająki w truciznę, by uczynić je jeszcze bardziej niebezpiecznymi.

Mimo tych zabiegów, bogowie Ci nie potrafili stworzyć istot, które mogłyby się mierzyć z okrutną, dobrze zorganizowaną armią, która wciąż pustoszyła krainę. Skóra wilków oraz chitynowy egzoszkielet pająków nie wystarczały wobec stali orczych ostrzy, a na miejsce każdego trolla poległego wskutek działania trucizny, przychodziło dwóch kolejnych. W końcu boskie dzieci postanowiły wycofać się w miejsca, gdzie łatwiej im będzie się bronić: wilki uciekły do lasów, pająki zaś daleko w głąb jaskiń. Tam też kontynuowały walkę, broniąc swych krain, przed przeważającymi siłami wroga. Te małe miejsca schronienia były ostatnimi niezdobytymi twierdzami w świecie, który coraz to głębiej popadał w chaos. Najgorsze jednak miało dopiero nadejść, gdyż smoki postanowiły upomnieć się o to co im się należało.

Przez wieki żyły i rozmnażały się w odosobnieniu, nie zauważone przez inne istoty. Lecz wtedy Garsharak, pierwszy i najsilniejszy smok, uznał że czas wysłać swe dzieci w świat aby nauczyły się zabijać z okrucieństwem i bez litości. Wkrótce armia orków została rozgromiona przez srogie płomienie smoczego ognia i po raz pierwszy, ta dumna, barbarzyńska rasa, która do tej pory nigdy nie przegrała, musiała zdecydować się na ucieczkę w głąb swych podziemnych osad. Cyklopy również nie radzili sobie zbyt dobrze. Pomimo, że zaliczyli kilka wartych odnotowania wygranych, głównie dzięki pomocy ich potężnych zbroi i broni, w końcu musieli ulec wobec ogromnej sile straszliwych smoków. Dołączyli więc do swych sojuszników, orków oraz ich słabszych kuzynów trolli i zamieszkali wspólnie w podziemnym wygnaniu. Wspaniałe miasta, które cyklopy zbudowały na przestrzeni wieków, zostały zrównane z ziemią, a słynne kuźnie przepadły na zawsze.

 

W ten sposób smoki przejęły władzę na ziemi, lecz wcale nie oznaczało to końca wojny. Ich zaciekli wrogowie – cyklopy i orki, nie zadowoleni z powodu uwięzienia w jądrze ziemi, postanowili kontynuować walkę ze swych podziemnych kryjówek. Rzeczywiście, smoki bardzo osłabione poprzednimi bitwami doznały dużych strat, lecz pojawił się inny problem. W wyniku zapotrzebowania na jedzenie i podziemną przestrzeń, orki i cyklopy rozpoczęły wojnę domową. Pomimo, że żadna ze stron nie mogła uzyskać przewagi, nikt nie chciał się poddać, co poskutkowało poważnymi stratami w populacji obu ras. Na przestrzeni całego terytorium można było znaleźć miliony ciał. Życie w Tibii powoli zamierało, codziennie konsekwentnie opuszczając tysiące kolejnych istnień. Wyglądało na to, że życie chce ulecieć wraz z poległymi.

Starsi bogowie obserwowali rozpoczętą, katastrofalną w skutkach wojnę. Nie czuli litości wobec tych, którzy zginęli, gdyż troszczyli się trochę o istoty stworzone przez Zathrotha, ale wiedzieli jednocześnie, że czegoś brakuje, że ktoś jest potrzebny, aby zatroszczyć się o ciała i dusze tych, którzy pożegnali się z życiem. Zaczęli więc szukać rozwiązania i w końcu Uman zaproponował stworzenie nowego boga, który będzie wiedział jak obchodzić się ze śmiercią. Zdecydowali, że ziemia, która była dawczynią życia, powinna być z tym związana, a Uman powinien stać się ojcem, przyszłego, nowo narodzonego boga. Niestety! Starsi bogowie nie powzięli odpowiednich środków ostrożności i takim oto sposobem Zathroth Niszczyciel dowiedział się o ich planach. Był zafascynowany ideą śmierci od samego początku, gdyż widział w tym nową szansę zesłania na ziemię spustoszenia i ostatecznego zniszczenia. Wkrótce opracował szalony plan. Wyprzedził swą dobrą połowę – Umana i oszukując ziemię, spłodził z nią następnego boga: Urgitha – Władcę Nieumarłych. Ta ohydna istota przeznaczona była śmierci tak jak to Uman i Fardos przewidywali, lecz zarazem nie była łagodnym strażnikiem, jak było zaplanowane. Zamiast tego, Urgith był okrutnym bogiem, który zwykł dręczyć nieżywe ciała, swą nieświętą energią, skazywać je na stan pomiędzy życiem, a śmiercią. W ten sposób, moment narodzin Urgitha uważa się za początek nieśmiertelnych.

Wkrótce niezliczona rzesza nieśmiertelnych włóczyła się po całym świecie. Jak by nie było, Tibię wciąż pokrywała nieokreślona liczba ciał poległych orków, cyklopów i innych istot – pozostałości po wielu latach bezsensownej wojny. Trupy te dostarczały Urgithowi idealnych zapasów rekrutów, niebawem więc zamienił wszystkich, których dotknął, w swych okrutnych poddanych. Bogowie wpatrywali się w ten horror, jako w nowe utrapienie, które pojawiło się na ich ukochanej krainie. Pośpiesznie postanowili rozpocząć swój poprzednio zamierzony plan i zrodzić nowego boga. W ten sposób Uman połączył się z ziemią, która wydała na świat Totha – Strażnika Dusz. Zadaniem jego, byłoby bezpieczne przeprowadzanie dusz zmarłych w inny świat, gdzie mogłyby odpoczywać w spokoju, śpiąc wiecznym snem, podczas kiedy robaki, jego wierni poddani, oczyściliby Tibię z zalegających ciał. Lecz zniszczenia zostały już dokonane i nawet mimo wyjątkowych starań Totha oraz jego wiernych podopiecznych, armia Urgitha wciąż rosła. Wszystkie inne istoty, które poważnie już odczuły trudy niekończącej się wojny, zaczęły się poddawać wobec nowego wroga, który wzrastał w siłę, wraz z każdą odczutą przez nich stratą. Wyglądało na to, że Tibia na zawsze zostanie światem, owładniętym żyjącą śmiercią.

Gdy starsi bogowie patrzyli na to co się dzieje z ich światem, ich serca zaczęły napełniać się smutkiem i żalem. Wiedzieli, że jeśli teraz czegoś nie zmienią, Tibia zamieni się w żywy grób. Zaczęli więc szukać rozwiązania. Ostatecznie zdecydowali się stworzyć swoją własną rasę. Rasę, która będzie wystarczająco silna, aby stawić czoło hordom nieumarłych. Stworzyli więc i wysłali rasę wprost do Tibii. Niestety! Zastępy Urgitha były wciąż za silne. Istoty stworzone przez Umana i Fardosa nie przetrwały nawet jednego pokolenia, po czym wyparowały z powierzchni ziemi. Tak więc, tworzyli nadal rasę za rasą i rasa za rasą ginęły przez dominujące kreatury, które Urgith wysłał w świat. Większość tych stworzeń zniknęła z Tibii na zawsze, pozostawiając krótkie, lecz smutne legendy oraz przedziwne budowle. Dziś, era ta, która powszechnie zwana jest Wojną Zmarłych, osnuta jest tajemniczością, a nieszczęśliwe rasy, które zostały w niej zniszczone, teraz nazywane są – starożytnymi.

Jednakże, nie wszyscy starożytni zostali zgładzeni w ogniu walki. Co najmniej dwie rasy, stworzone przez starszych bogów, w jakiś sposób uniknęły zniszczenia i przetrwały do dziś. Jedną z nich są elfy, delikatne istoty zdolne posługiwać się łukiem i muzycznymi instrumentami. Drugą zaś są krasnoludy, dumna rasa utalentowanych górników i kowali. Obie te rasy walczyły dzielnie, lecz obie musiały w końcu przyznać wyższość przeważającej siły wroga i aby przeżyć musiały uciec w bezpieczne miejsca. Elfy znalazły schronienie w niezmierzonych głębiach lasów, podczas gdy krasnoludy zabarykadowały się w nie odkrytych do tamtej pory czeluściach Tibijskich gór. Tam też rasy te oczekiwały lepszych czasów przeklinając okrutny los, który zesłał ich na ten pełny śmierci świat. Jednak ostatecznie przeżyli. Wszystkie pozostałe starożytne rasy zostały, na pierwszy rzut okaz zesłane w nicość, jednakże chodzą pogłoski, że garstka z nich również ocalała.

Pomimo swej siły, rasy te odznaczały się jedną powszechną wadą: brakowało im lojalności. Okazało się to fatalne w skutkach, w wojnie przeciwko niezliczonym hordom zła. Ci, którzy nie zostali zgładzeni, ulegali pokusom Zathrotha. Niejeden ze starożytnych uwierzył w obietnice wielkiej siły i wiedzy, legendy zaś mówią, że rozgniewani starsi bogowie srogo karali zdrajców, za swe niecne uczynki. Istnieje również teoria mówiąca, że niektórzy ze starożytnych, zostali później zamienieni przez przebiegłego Zathrotha w pierwsze demony. Tak czy inaczej, wszyscy ze starożytnych zawiedli oczekiwania swych twórców: jeden po drugim byli niszczeni przez wroga, a nieumarli wciąż kroczyli po świecie. Lecz tym razem, starsi bogowie, wyciągnęli wnioski ze swych błędów. Ich następne stworzenie miało idealnie pasować do zamierzonego zadania. Stworzenie te zostało nazwane – człowiekiem.

 

Poprzednie opowiadanie | Początek strony | Następne opowiadanie